Mogło by się zdawać, że dla Windows 7, 1 GB pamięci RAM to niewiele. A jeszcze mniej patrząc z perspektywy netbooka, gdzie grafika też wykorzystuje RAM do pracy jako pamięć karty graficznej. I trochę jest w tym prawdy. System dopiero co uruchomiony bez włączonych programów dodatkowych (nie licząc antywirusa, i programów do obsługi hotkey’s, touchpada itp, zajmuje mi:

image image

Nawet jeśli gadżet zajmuje kilka MB RAM, to i tak cała reszta (system+grafika+antywirus (~50MB RAM)+inne) zajmują ponad połowę pamięci. Dlatego myślę nad rozszerzeniem (płyta netbooka obsłuży max 2GB). Dziś jednak trochę się zdziwiłem tym, co spowolniło działanie komputera. Włączone miałem kilka programów z pakietu Office 2010 a do tego przeglądarki (IE + FFox) a w tle z zewnętrznego dysku kopiowały się pliki. Mało dużych plików. Przeglądarki bardzo długo nieodpowiadały i byłem praktycznie pewien, że chodzi o RAM. Jakież było moje zdziwienie jak zobaczyłem:

disk

To nie CPU ani nie RAM powodowały takie zwolnienie! To dysk!
Ale nie zmienia to faktu, że na RAM i tak zapoluję :) a póki co zostaje ReadyBoost ;-)