W zeszłym roku w ImagineCup dane mi było poznać technologię App-V chociaż było to poznanie typowo teoretyczne. Użycie także. Wiem jednak, że App-V dużo lepiej działa niż zwykły terminalowy serwer aplikacji. Nie wykorzystuje tyle łącza, można działać offline (dopóki nie używa się funkcji dotąd nieużywanych) i ma jeszcze kilka swoich plusów.

Dziś na wss.pl pojawił się wpis w aktualnościach, że Microsoft daje nam do wypróbowania Office 2010 udostępniając tą aplikację przez App-V. Nie namyślając się wiele, pobrałem i już w trakcie pobierania zauważyłem ciekawą rzecz – klucz produktu został zaimplementowany w nazwie ściąganego pliku – ciekawe rozwiązanie!

Po uruchomieniu ściągniętego pliku naszym oczom ukazuje się mini instalator który jeszcze dociąga potrzebne mu aktualizacje i używane programy:

clip_image001

clip_image002

W tray-u pojawia nam się co chwila powiadomienie, że jakieś rzeczy są dociągane:

clip_image003

Zaraz po instalacji uruchamia nam się… PowerPoint z okienkiem do zaakceptowania licencji:

clip_image005

Tuż po akceptacji wpisujemy swoje imię i inicjały:

 clip_image006

 

Zostajemy także poproszeni o ustawienie naszych preferencji dotyczących aktualizacji:

clip_image008

Po akceptacji widzimy też uruchomioną czteroslajdową prezentację o Office 2010:

clip_image010

clip_image012

clip_image014

clip_image016

Produkt aktywuje się w sposób znany z udostępnionej niedawno Bety Office 2010 w wersji offline:

clip_image018

clip_image019

I mimo powyższego, napis, że mamy 30 dni do aktywacji nie znika, ale nie możemy „ponownie aktywować”:

clip_image021

Możemy też ustawić update’y Click-to-run:

clip_image023

Z ciekawych rzeczy (nie sprawdziłem, jak to jest w wersji „offline”) zauważyłem np wbudowany translator:

clip_image025

Instalacja dodaje nam trochę skrótów w menu start, nie można wybrać, czy je chcemy podczas instalacji:

clip_image027

Mimo tak wielu skrótów przy dopiero co zainstalowanym programie kilku rzeczy nie mogę uruchomić:

clip_image028

Niestety, dopiero co zainstalowany produkt a tu takie rzeczy…

Spodobała mi się jednak opcja publikowania od razu na blog. Nie wiem jak było dawniej, ale tu „rzuca się w oczy” i przez nią też opublikowałem tą notkę.

Co ciekawe: mimo, iż po zalogowaniu LiveID na stronę by pobierać Office 2010 Click-to-run dostajemy Product Key, nigdzie go nie wpisujemy ani nie używamy. Po co zatem jest tam umieszczony? Ja nie wiem.